Ksiądz z Wągrowca odmówił pogrzebu małemu Ksaweremu. Na tym jednak nie poprzestał

Zdjęcie poglądowe (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja)

Zdjęcie poglądowe (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja) (Zdjęcie poglądowe (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja))

Udostępnij to!

Maleńki Ksawery zmarł z powodu tzw. śmierci łóżeczkowej. Jednak ksiądz z rodzinnej parafii odmówił pochówku. Zwrócił rodzinie uwagę, że nie przyjmują go po kolędzie. A potem zaczął wytykać im jeszcze "gorsze" rzeczy.
 
Chłopiec zmarł w połowie kwietnia. Rodzina chciała, aby pogrzeb odbył się w rodzimym kościele w Wągrowcu. Rodzice Ksawerego i dziadek udali się wiec do parafii w celu ustalenia szczegółów pochówku. Pana Mirosława wraz z pogrążonymi w żałobie rodzicami dziecka przyjął wikariusz. 

- Od samego początku rozmawiał z nami w sposób wyniosły i impertynencki - pisze w liście do portalu wagrowiec.naszemiasto.pl pan Mirosław.

Brak ślubu, spóźniony chrzest

Ale nie to było najgorsze. Jak wynika z relacji dziadka, ksiądz wytknął mu i jego synowi, że nie przyjmują księdza po kolędzie.

- Wyjaśniłem więc, że od trzech lat pracuję poza granicami kraju wraz z żoną, że mój syn jest kierowcą i pracuje po całej Europie i nie ma nas w domu.(...) Sprowadzili naszą wiarę i przynależność do kościoła i to w 1050 rocznicę przyjęcia chrztu przez Polskę, do kolędy i 50 lub 100 złotych, które uszły księdzu przez naszą nieobecność - cytuje wypowiedź mężczyzny wagrowiec.naszemiasto.pl.  

Pieniądze to jedno, ale księdza rozzłościła jeszcze inna rzecz. Zwrócił uwagę ojcu chłopca, że skoro żyje z partnerką bez ślubu, to nie może być ojcem.

-  Pan nie jest żadnym ojcem i pan nie może być ojcem, bo z akt wynika, że nie ma pan ślubu kościelnego, a kto nie ma ślubu kościelnego, nie może być ojcem - relacjonuje w liście przebieg zdarzenia pan Mirosław. 

Duchowny nie omieszkał też wytknąć rodzinie, ze dziecko było późno ochrzczone (w szpitalu, przed śmiercią). W takim wypadku ksiądz oznajmił, że nie może wykonać pogrzebu, po czym poprosił wszystkich o opuszczenie plebani.
 
Ostatecznie dziecko pochowano w innej wągrowieckiej parafii.

Co na to ksiądz?

Tymczasem proboszcz zapytany o całą sprawę, twierdzi, że do biura parafialnego zgłosili się panowie Mirosław oraz Patryk, czyli dziadek i ojciec zmarłego chłopca, oraz nieznana księżom kobieta. "W rozmowie z ks. wikariuszem ustalono, że nikt z obecnych nie należy do naszej parafii" - odpowiada ks. proboszcz i precyzuje, że "pan Mirosław mieszka w Niemczech, a pan Patryk nie umiał określić parafii, do której należy". 

"W związku z powyższym, zgodnie z obowiązującymi procedurami, ks. wikariusz poprosił o zgodę na pogrzeb dziecka z parafii zamieszkania jego rodziców. Ksiądz nie odmówił zatem pogrzebu, a jedynie poprosił o dopełnienie koniecznych formalności" - czytamy w tłumaczeniu proboszcza. 

Przypomniało mi się coś innego. Ślub, młodzi gotowi do przysięgi, wtedy ksiądz odbiera telefon... KLIKNIJ TUTAJ i zobacz!

A teraz zobacz nasze wideo:

Przykre słowa mogą wyrządzić wiele złego. Tata dał dziecku ważną lekcję